Sudoku uczy czegoś, czego trudno ćwiczyć inaczej: wnioskowania przez wykluczanie. Dziecko nie zgaduje, tylko sprawdza, która cyfra jeszcze może stanąć w polu.
Jeśli dziecko widzi sudoku pierwszy raz, zacznij od najłatwiejszego poziomu — zasady są te same, ale wypełnionych pól jest więcej, więc każdy krok wynika z poprzedniego.
Wiek nie jest tu dobrym wyznacznikiem. Jedno dziecko poradzi sobie w pierwszej klasie, inne dopiero w trzeciej — i to jest zupełnie normalne.
Najgorsze, co można zrobić, to wskazać pole i powiedzieć, co tam wpisać. Zamiast tego zapytaj:
Dziecko dochodzi wtedy samo, a na tym polega cała wartość tego ćwiczenia.
Plansza na ekranie, ze sprawdzaniem rozwiązania.
Najprostsze wersje bywają dostępne już dla sześciolatka, który zna cyfry. Trudniejsze zwykle od drugiej–trzeciej klasy. Warto patrzeć na to, czy dziecko potrafi utrzymać w głowie kilka warunków naraz, a nie na metrykę.
Nie liczenia — cyfry można zastąpić kolorami i nic się nie zmieni. Sudoku ćwiczy logikę: wnioskowanie przez wykluczanie i sprawdzanie kilku warunków jednocześnie.
Poproś, żeby wskazało rząd albo kolumnę, w której jest najwięcej wypełnionych pól — tam rozwiązanie bywa jednoznaczne. To uczy strategii zamiast zgadywania.