Najczęstszy błąd w domowych ćwiczeniach to zaczynanie od wyrazów. Terapia ma stałą kolejność, a pominięcie wcześniejszego etapu zwykle oznacza, że kolejny nie zadziała.
Ćwiczenia utrwalają wymowę, która już się pojawiła. Nie wywołają głoski, której dziecko nie potrafi wypowiedzieć — to zadanie logopedy i wymaga pokazania układu narządów.
Powtarzanie błędnej wymowy utrwala błąd. Dlatego jeśli dziecko nie umie danej głoski, materiał do jej ćwiczenia trzeba odłożyć, a nie forsować.
Pięć do dziesięciu minut dziennie daje więcej niż godzina raz w tygodniu. Ćwiczenia mają być krótkie i codzienne, bo chodzi o wyrobienie nawyku ruchowego.
Zawsze przed lustrem — dziecko musi widzieć własną buzię, inaczej nie ma jak porównać z wzorem.
Wyrazy czytane na głos, z nagraniami wymowy.
Od gimnastyki buzi i języka oraz ćwiczeń oddechowych. Dopiero potem sylaby, wyrazy i zdania. Zaczynanie od wyrazów jest najczęstszym błędem.
Pięć do dziesięciu minut, ale codziennie. Chodzi o nawyk ruchowy, a ten buduje się częstotliwością, nie długością pojedynczej sesji.
Nie. Ćwiczenia utrwalają wymowę już wywołaną. Głoski, której dziecko nie potrafi wypowiedzieć, karta nie wywoła — a powtarzanie błędnej wymowy utrwala błąd.