Wklej dowolny tekst — podzielimy go na sylaby i pokolorujemy, żeby ułatwić naukę czytania.
Wklejasz dowolny tekst — zdanie, akapit, całą czytankę z podręcznika. Generator dzieli wyrazy na sylaby i koloruje je naprzemiennie, żeby dziecko widziało, gdzie jedna się kończy, a druga zaczyna. Kolor jest tu podpowiedzią wzrokową, nie ozdobą: przy dłuższym wyrazie oko samo zatrzymuje się na granicy.
Do tego samego tekstu dostajesz drugą wersję — bez kolorów, do czytania samodzielnego. To nie są „odpowiedzi”: w tekście do czytania nie ma czego sprawdzać. To ten sam materiał na drugi raz, kiedy podpowiedź przestaje być potrzebna.
Na jedną kartę A4 wchodzi około dwustu słów przy tej wielkości pisma. Dłuższy tekst da kilka stron — jeśli czytanie ma zająć jeden raz przy stole, lepiej podzielić go samodzielnie i wygenerować po kawałku.
Dla dziecka, które dopiero składa litery, cztery–pięć zdań to komplet. Nadmiar tekstu zniechęca szybciej niż jego trudność.
Jeśli nie masz pod ręką tekstu, w serwisie są czytanki ułożone według trudności: poziom 1 (proste sylaby otwarte), poziom 2 i poziom 3, a dalej kilkadziesiąt czytanek tematycznych w dziale Nauka czytania. Jest też czytanka na ekranie z gotowymi nagraniami sylab.
Karta powstaje z algorytmu, nie z modelu językowego. Program dopasowuje słowa po wspólnych literach, wpisuje je w siatkę, dzieli na sylaby według reguł polskiej fonetyki albo rysuje litery z obrysów kroju pisma szkolnego. Każdy z tych kroków jest opisany regułą, którą da się sprawdzić.
W praktyce znaczy to trzy rzeczy:
Ma to znaczenie akurat tutaj: przy ortografii i podziale na sylaby jeden błąd utrwala się dziecku na długo. Wolimy program, który czasem powie „tego nie zrobię”, od takiego, który zawsze coś odpowie.
W Twojej przeglądarce. Generatory to Python uruchomiony lokalnie, a nie usługa na naszym serwerze. Przeglądarka pobiera z sieci sam silnik obliczeniowy (bibliotekę Pyodide z publicznego CDN) — natomiast imiona i wyrazy, które wpisujesz, nie są nigdzie wysyłane ani zapisywane. Po zamknięciu karty nie zostaje po nich ślad, także u nas.